Blog o polityce, sztuce, kulturze... Pierwszy raz spotykam się z tak ciekawym i poważnym blogiem. Będę często wpadać :)) mackenziexox.blogspot.com – dotyczy posta: Paweł Kukiz o mediach w Polsce, na facebooku
sobota, 7 listopada 2015
Szczurek popełnia błąd: Kasy budowlano-mieszkaniowe to piramida finansowa

- Jestem bardzo mocno przeciwny kasom budowlano-mieszkaniowym - oświadczył w czwartek podczas debaty budżetowej w Senacie minister finansów Mateusz Szczurek. Określił ten pomysł jako "makroekonomicznie nieodpowiedzialny".
Zwolennikiem programu kas jest wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński.
Tymczasem według Szczurka to "zaproszenie do kryzysu". - Z kilku powodów, zaczynając od tego, że jest to - moim zdaniem - piramida finansowa, z której nie będziemy mogli się wykręcić - podkreślił minister finansów. - Książeczki mieszkaniowe są do dziś problemem dla budżetu - zauważył. Podczas debaty budżetowej w Senacie Szczurek odpowiedział w ten sposób na pytania senatorów dotyczące programu kas budowlano-mieszkaniowych.
Zdaniem ministra finansów taki program to byłoby "angażowanie środków publicznych w coś, co jest jednak jakąś formą konsumpcji". - Poza tym to jest inwestycja o bardzo niewielkiej stopie zwrotu i jest to makroekonomicznie nieodpowiedzialne - zaznaczył Szczurek.
100 lat tradycji
- W takim razie Pan minister powinien ostrzec rządy 11 krajów, w których działa tego typu system oszczędzania - ripostuje szef Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Związku Banków Polskich Jacek Furga. - W Niemczech ma on już ponad 100-letnią tradycję, co oznacza, że jest sprawdzony i bezpieczny. Mało tego, w niemieckich kasach można także oszczędzać na przyszłą emeryturę, a w Austrii i Słowacji na edukację i zdrowie.
Jacek Furga podkreśla, że dzięki niewielkiemu wsparciu państwa, w kasach oszczędzają miliony ludzi. Gromadzony przez nich kapitał zasila potem gospodarkę.
Dodajmy, że w zaproponowanych przez Związek Banków Polskich kasach oszczędnościowo-budowlanych, zachętą do oszczędzania miałaby być premia z budżetu państwa w wysokości maksymalnie 600 zł rocznie (10-proc. dopłatą byłyby premiowane oszczędności do 6 tys. zł). Dla porównania: beneficjenci rządowego programu "Mieszkanie dla młodych" dostają dopłatę do kredytu - w zależności od miasta - od 14 tys. do ponad 40 tys. zł. Zarezerwowanych na ten cel jest ok. 3,5 mld zł.
Jacek Furga podkreśla, że budżet dokładałby do kas oszczędnościowo-budowlanych tylko podczas rozruchu. Po kilku latach korzyści z rozkręcenia koniunktury budowlanej byłyby o wiele większe niż wydatki. Budżet zarabiałby głównie na VAT, CIT i PIT. Zmniejszyłyby się również wydatki na zasiłki dla bezrobotnych. - Potwierdza to Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Niestety, Ministerstwo Finansów nie jest zainteresowane wynikami jego badań. Usłyszeliśmy jedynie, że rządu nie stać na kolejny program - mówi Furga.
Związek Banków Polskich może jednak liczyć na Ministerstwo Gospodarki.
Będzie projekt Piechocińskiego
Pod koniec listopada ub.r. wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński zapowiedział, że na przełomie lutego i marca 2015 r. zostanie przedstawiony projekt dotyczący kas mieszkaniowych. Nie podał szczegółów planowanych rozwiązań. Podczas rozmowy z dziennikarzami wyjaśnił, że propozycje te nie będą się wiązały z wprowadzeniem nowych ulg podatkowych.
- Pomysł jest daleko zaawansowany. Będzie to bez ulg podatkowych, tylko w innej formule. Będziemy premiować tych, którzy systematycznie będą odkładać kilkaset złotych rocznie albo więcej. Myślę, że ten mechanizm jest stabilniejszy, bo tworzy także mocne źródło zasilania kapitałowego dla gospodarki - przekonywał Piechociński.
Natomiast w rozmowie z PAP wicepremier stwierdził: "Maksymalnie szybko powinniśmy przedstawić taki pakiet rozwiązań i w mojej ocenie powinien to zrobić Związek Banków Polskich. "Po perturbacjach z kolejnymi programami wspierania mieszkalnictwa, takimi jak 'Rodzina na swoim' czy teraz MdM, potrzebny jest nam powrót do idei kas mieszkaniowych z premią za systematyczne, comiesięczne oszczędzanie i być może powiązanie tego z ubezpieczeniami, np. z trzecim filarem" - wskazał Piechociński.
"Chodzi o to, by oszczędzającym w takim systemie przysługiwała nie tylko premia z krajowego funduszu mieszkaniowego, ale jeszcze jakiś dodatkowy mechanizm z filara ubezpieczeniowego" - tłumaczył.
Co to jest kasa mieszkaniowa
Kasa mieszkaniowa to jedna z form oszczędzania i uzyskania pieniędzy na inwestycję mieszkaniową. Mechanizm ten wymaga zaangażowania banków, które prowadzą rachunki oszczędnościowo-kredytowe dla klientów indywidualnych i udzielają kredytów przeznaczonych na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych posiadacza rachunku.
Tymczasem według Szczurka to "zaproszenie do kryzysu". - Z kilku powodów, zaczynając od tego, że jest to - moim zdaniem - piramida finansowa, z której nie będziemy mogli się wykręcić - podkreślił minister finansów. - Książeczki mieszkaniowe są do dziś problemem dla budżetu - zauważył. Podczas debaty budżetowej w Senacie Szczurek odpowiedział w ten sposób na pytania senatorów dotyczące programu kas budowlano-mieszkaniowych.
Zdaniem ministra finansów taki program to byłoby "angażowanie środków publicznych w coś, co jest jednak jakąś formą konsumpcji". - Poza tym to jest inwestycja o bardzo niewielkiej stopie zwrotu i jest to makroekonomicznie nieodpowiedzialne - zaznaczył Szczurek.
100 lat tradycji
- W takim razie Pan minister powinien ostrzec rządy 11 krajów, w których działa tego typu system oszczędzania - ripostuje szef Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Związku Banków Polskich Jacek Furga. - W Niemczech ma on już ponad 100-letnią tradycję, co oznacza, że jest sprawdzony i bezpieczny. Mało tego, w niemieckich kasach można także oszczędzać na przyszłą emeryturę, a w Austrii i Słowacji na edukację i zdrowie.
Jacek Furga podkreśla, że dzięki niewielkiemu wsparciu państwa, w kasach oszczędzają miliony ludzi. Gromadzony przez nich kapitał zasila potem gospodarkę.
Dodajmy, że w zaproponowanych przez Związek Banków Polskich kasach oszczędnościowo-budowlanych, zachętą do oszczędzania miałaby być premia z budżetu państwa w wysokości maksymalnie 600 zł rocznie (10-proc. dopłatą byłyby premiowane oszczędności do 6 tys. zł). Dla porównania: beneficjenci rządowego programu "Mieszkanie dla młodych" dostają dopłatę do kredytu - w zależności od miasta - od 14 tys. do ponad 40 tys. zł. Zarezerwowanych na ten cel jest ok. 3,5 mld zł.
Jacek Furga podkreśla, że budżet dokładałby do kas oszczędnościowo-budowlanych tylko podczas rozruchu. Po kilku latach korzyści z rozkręcenia koniunktury budowlanej byłyby o wiele większe niż wydatki. Budżet zarabiałby głównie na VAT, CIT i PIT. Zmniejszyłyby się również wydatki na zasiłki dla bezrobotnych. - Potwierdza to Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Niestety, Ministerstwo Finansów nie jest zainteresowane wynikami jego badań. Usłyszeliśmy jedynie, że rządu nie stać na kolejny program - mówi Furga.
Związek Banków Polskich może jednak liczyć na Ministerstwo Gospodarki.
Będzie projekt Piechocińskiego
Pod koniec listopada ub.r. wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński zapowiedział, że na przełomie lutego i marca 2015 r. zostanie przedstawiony projekt dotyczący kas mieszkaniowych. Nie podał szczegółów planowanych rozwiązań. Podczas rozmowy z dziennikarzami wyjaśnił, że propozycje te nie będą się wiązały z wprowadzeniem nowych ulg podatkowych.
- Pomysł jest daleko zaawansowany. Będzie to bez ulg podatkowych, tylko w innej formule. Będziemy premiować tych, którzy systematycznie będą odkładać kilkaset złotych rocznie albo więcej. Myślę, że ten mechanizm jest stabilniejszy, bo tworzy także mocne źródło zasilania kapitałowego dla gospodarki - przekonywał Piechociński.
Natomiast w rozmowie z PAP wicepremier stwierdził: "Maksymalnie szybko powinniśmy przedstawić taki pakiet rozwiązań i w mojej ocenie powinien to zrobić Związek Banków Polskich. "Po perturbacjach z kolejnymi programami wspierania mieszkalnictwa, takimi jak 'Rodzina na swoim' czy teraz MdM, potrzebny jest nam powrót do idei kas mieszkaniowych z premią za systematyczne, comiesięczne oszczędzanie i być może powiązanie tego z ubezpieczeniami, np. z trzecim filarem" - wskazał Piechociński.
"Chodzi o to, by oszczędzającym w takim systemie przysługiwała nie tylko premia z krajowego funduszu mieszkaniowego, ale jeszcze jakiś dodatkowy mechanizm z filara ubezpieczeniowego" - tłumaczył.
Co to jest kasa mieszkaniowa
Kasa mieszkaniowa to jedna z form oszczędzania i uzyskania pieniędzy na inwestycję mieszkaniową. Mechanizm ten wymaga zaangażowania banków, które prowadzą rachunki oszczędnościowo-kredytowe dla klientów indywidualnych i udzielają kredytów przeznaczonych na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych posiadacza rachunku.
Eksperci: dobre pomysły PiS dot. mieszkalnictwa, pytanie o finansowanie

Wybrane pomysły w proponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość programie
mieszkaniowym są dobre, jednak państwa może nie być stać na ich
finansowanie - mówią PAP eksperci. Mają zwłaszcza wątpliwości co do
propozycji reaktywacji kas mieszkaniowych.
"System oszczędzania w takiej formule już się +przeżył+" - ocenił doradca rynku nieruchomości, wiceprezydent Federacji Porozumienia Polskiego Rynku Nieruchomości Tomasz Błeszyński. "Do tego już po prostu nie wrócimy. Jeżeli kasy mieszkaniowe nie będą +polityczną wydmuszką+ tylko zostaną obudowane na solidnej logistyce, legislacji i ulgach podatkowych, jeżeli będzie realna chęć, realna potrzeba oszczędzania - to dla pewnej grupy osób będzie to na pewno dobre rozwiązanie". Zaznaczył jednak, że nad takim projektem rząd musiałby długo i dokładnie pracować.
"Kasy mieszkaniowe w Polsce mają już jakąś swoją historię. Próbowano je wprowadzić w latach 90. - to się nie przyjęło" - mówi z kolei dyrektor w Marvipol Development Jacek Bielecki. "Kasy istnieją w krajach takich jak Czechy czy Niemcy, wymagało to bardzo dużego wsparcia państwa. Myślę, że u nas tego wsparcia nie będzie skąd wziąć - nie ma na to pieniędzy" - uważa ekspert. Jego zdaniem nie ma potrzeby reaktywacji tego projektu. "Niemieckie kasy mieszkaniowe mają ponad 100 lat tradycji. Są one pewnego rodzaju +masą krytyczną+, która po pewnym czasie staje się samowystarczalna. Nie mając nic przeciwko samej idei obawiam się, że nie będzie nas na to stać" - dodaje Bielecki.
Kasy mieszkaniowe funkcjonują m.in. w Czechach. Na 10 mln mieszkańców przypada tam 5 mln rachunków. Oznacza to, że każda rodzina ma przynajmniej jeden rachunek. Do końca 2013 r. czeskie kasy mieszkaniowe wygenerowały ponad 15 mld euro. Za najstabilniejszy system kas uważany jest jednak niemiecki budowany od XIX wieku. Za naszą zachodnią granicą ponad połowa gospodarstw domowych posiada umowy z kasą oszczędnościową co do końca roku 2013 wygenerowało środki rzędu 151 mld euro.
Inną propozycją PiS jest wprowadzenie na rynek mieszkań dostępnych dla wszystkich. Byłyby budowane mieszkania o określonej powierzchni, w określonym standardzie i w ramach określonej technologii. Takie mieszkania byłyby oferowane w trzech formach: na wynajem, na wynajem z tzw. dojściem do własności oraz na sprzedaż. Mieszkanie z wykończeniem miałoby kosztować 3 tys. zł za m kw. W programie PiS czytamy, że każdy zainwestowany w program 1 mld zł publicznych środków przyniósłby ponad 7 tys. nowych mieszkań.
Bielecki ocenia, że pomysł wspierania budownictwa przeznaczonego pod wynajem jest dobry, ale powinien być nieco zmodyfikowany. "Od dawna powinniśmy wspierać w Polsce budownictwo czynszowe, ale budownictwo czynszowe komercyjne. W całym cywilizowanym świecie jest bardzo rozwinięte prywatne budownictwo czynszowe, które w miarę rozwoju powoduje zmniejszenie stawek czynszu, bo oferta jest coraz większa" - tłumaczy. Dodaje, że "budową mieszkań powinny się zajmować podmioty gospodarcze, a nie państwo".
Błeszyński zwrócił uwagę na to, że faktycznie jest potrzeba poszerzenia rynku tanich mieszkań na wynajem z udziałem państwa. "Młodzi ludzie są teraz mobilni - jak mówił - nie przywiązują się do jednego miejsca. Chcą mieć funkcjonalne warunki mieszkania - mieszkania do wynajęcia za rozsądne pieniądze". Wyraził nadzieję, że "nowa ekipa ma świadomość, że rynek mieszkaniowy jest podstawą funkcjonowania obywateli". "Jeżeli nie chcemy, aby młodzi ludzie wyjeżdżali z kraju, jeżeli chcemy aby rosła demografia, jeżeli chcemy zbudować stabilne państwo musimy przygotować zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych" - powiedział.
Zdaniem Błeszyńskiego ta propozycja PiS jest jak najbardziej do zrealizowania. Jego zdaniem ceny mieszkań są "stanowczo przeszacowane". Uważa, że deweloperzy nakładają zbyt wysokie, sięgające niekiedy nawet 30 proc. marże.
Z tą opinią nie zgadza się dyrektor Marvipolu Development. Zwraca uwagę, że obecnie koszt metra kwadratowego w stanie deweloperskim przekracza deklarowane przez PiS 3 tys. zł., a do tego powinniśmy doliczyć jeszcze koszty wykończenie pod klucz (w najniższym standardzie jest to kilkaset zł na metrze) oraz podłączenie mediów. Zdaniem Bieleckiego "państwo w ogóle nie jest od budowania domów, czy wydobywania węgla i wielu rzeczy, które robi". "Państwo powinno usuwać przeszkody, które powodują to, że budujemy tak drogo. A dzieje się tak dlatego, bo państwo narzuciło przepisy i standardy techniczne, które w Europie są w ogóle nie spotykane, a które generują ogromne koszty" - powiedział.
Polski Związek Federacji Deweloperów uważa, że jeśli chodzi o program mieszkalnictwa PiS to "aktualnie jest zbyt wiele niewiadomych". "Dla oceny realności i sensowności takiego projektu, trzeba znać więcej szczegółów. Kto będzie te mieszkania budował, kto i na jakich zasadach będzie je kupował, po jakim czasie będzie możliwy wykup i kto i na jakich warunkach będzie do niego uprawniony" - napisała w informacji dla PAP instytucja. PZFD zadeklarował, że chętnie włączy się do debaty i zaopiniuje projekty ustaw, jak tylko one powstaną.
Opinię PZFD podziela Błeszyński. Dodaje, że "pomysły są cenne, tylko wymagają dobrego obudowania". "Problem mieszkaniowy od 25 lat w Polsce jest tylko doraźnie łatany najróżniejszymi programami. Przeszłość pokazuje, że pomysły obudowywane legislacyjnie na prędce po prostu się rozsypały. Apelowałbym do przyszłego rządu o potraktowanie polityki mieszkaniowej w sposób całościowy i komplementarny" - mówił
sobota, 31 października 2015
Co jasnowidz Jackowski powiedział o wyborach parlamentarnych
Oficjalna strona najsłynniejszego polskiego jasnowidza
Jasnowidz
Krzysztof Jackowski (ur. 1 czerwca 1963 r.) zajmuje się jasnowidzeniem od ponad 20 lat.
Pomagając policji z całej Polski rozwikłał wiele spraw kryminalnych. Potwierdzają to liczne dokumenty.
Pomagając policji z całej Polski rozwikłał wiele spraw kryminalnych. Potwierdzają to liczne dokumenty.
Do tej pory Krzysztof Jackowski pomógł w odnalezieniu ponad 700 osób i w rozwiązaniu ponad 1000 innych przypadków, takich jak odnalezienie dzieł sztuki, zwierząt, czy też zagubionych dokumentów.
Krzysztof Jackowski zasłużył się głównie
ze spraw kryminalnych, gdyż one są najbardziej spektakularne. Profesja
Krzysztofa Jackowskiego obejmuje także doradztwo życiowe i biznesowe,
doradztwo partnerskie (uczuciowe), zdrowotne, odnajdywanie skradzionego
mienia (rzeczy wartościowe, pojazdy, itp.), a także opisywanie
przyszłych losów człowieka. Skuteczność Jackowskiego jest potwierdzona
niejednokrotnie przez policję. Żaden inny jasnowidz czy wróżka w Polsce
nie legitymuje się na swojej oficjalnej stronie chociażby jednym takim
dokumentem wiarygodności.
Krzysztof Jackowski znany jest również z udziału w Eksperymencie Jasnowidz
emitowanym w telewizji Polsat w 2001 roku, gdzie udowadniał swoje
niezwykłe umiejętności, a także przybliżał swoje metody działań. Podczas
programu realizowanego przez japońską telewizję, Krzysztof Jackowski
brał udział w „pojedynku” jasnowidzów – został uznany przez Japończyków najlepszym jasnowidzem na świecie. Jasnowidz występował również w innych programach i audycjach. Stał się bohaterem licznych artykułów prasowych.
Zapraszamy do skorzystania z naszego
biura, a także do zapoznania się z bogatą dokumentacją dostępną na
naszej stronie. Warto dodać, że jest to najliczniejsza tego typu
dokumentacja w kraju i najprawdopodobniej również na świecie. Stanowi
ona ewenement, ponieważ jest prawnym dowodem jasnowidzenia.
W dni powszednie Krzysztof Jackowski przyjmuje w Człuchowie, ale istnieje również możliwość spotkania z nim w następujących miastach Polski:
- w Gdańsku w każdą sobotę.
- w Warszawie w każdą niedzielę.
- w Katowicach
Aby umówić się na spotkanie w Człuchowie prosimy o kontakt pod numerem telefonu:
721 273 618.
Natomiast, aby umówić się na spotkanie w Warszawie, Gdańsku lub Katowicach prosimy o kontakt pod numerem:
728 301 961.
Zalecamy kontakt w jeden z następujących sposóbów:
- osobisty – po uprzednim umówieniu się telefonicznie
- korespondencyjny lub mailowy – po uprzednim umówieniu się telefonicznie. Informujemy jednocześnie że skuteczność wizji jest taka sama jak wizja dokonywana na spotkaniu
Krzysztof Jackowski nie wykonuje wizji telefonicznie, gdyż takie praktyki nie mają nic wspólnego z jasnowidzeniem!
Zapraszamy również do zapoznania się z dokumentacją zawartą na w zakładce Dowody jasnowidzenia, gdyż jest ona ewenementem w skali światowej i jednoznacznym dowodem skuteczności wizji Krzysztofa Jackowskiego.
Zaskakujący testament Jarosława Kaczyńskiego!

Jak dowiedział się tygodnik "Na Żywo" Jarosław poważnie myśli o zabezpieczeniu przyszłości Marty i jej córek.
- W testamencie chce uczynić bratanicę swoją jedyną spadkobierczynią - mówi informator "Na Żywo".
Według oświadczenia majątkowego Marta odziedziczy m.in. 1/3 domu na warszawskim Żoliborzu o powierzchni ok. 150 m2 i wartości 1,5 mln zł.
czwartek, 29 października 2015
500 zł na każde dziecko

Obietnicą dodatkowych 500 zł na każde
dziecko PiS wygrał wybory. Wiemy już, na jakich zasadach te pieniądze
będą przyznawane i jakie będą koszty takiej pomocy
21,6
mld zł w samym tylko 2016 r., to według obliczeń PiS-u koszy ich ustawy
wprowadzającej comiesięczne wypłaty po 500 zł za posiadanie dziecka.
Tak, 500 zł na dziecko rodzice dostaną w każdym miesiącu.
Jak na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”
tłumaczy Henryk Kowalczyk, jeden z autorów programu, partia chce
wprowadzić swój pomysł w życie jak najszybciej. Przynajmniej od 1 marca
2016 r., jeśli nawet nie od 1 stycznia.
Ile osób na tym skorzysta? Zdaniem autorów ustawy w sumie z dodatku ma skorzystać nawet 3,6 mln dzieci.Dodatek na dziecko ma przysługiwać na drugie i każde kolejne dziecko. W przypadku rodzin, u których dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza 800 zł miesięcznie, będzie wypłacane także na pierwsze dziecko.
Pieniądze na pierwsze dziecko będą dostawać także rodzice dzieci niepełnosprawnych, jednak pod warunkiem, że dochód w rodzinie nie przekracza 1,2 tys. zł netto.
Uprawnionych rodzin, które mają niskie dochody i mogą liczyć na dodatek już na pierwsze dziecko, ma być 790 tys.
Będzie błędem ze strony PiS dostarczanie tych 500 zł. w formie pieniężnej. Mogą to być bony, czesne na przedszkola, szkoły, stypendia, finansowanie ferii itd.
czwartek, 24 września 2015
Przepowiednia jasnowidza o. Klimuszko! Co mówił o „żołnierzach Islamu”?

Konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie i
groźby ze strony przywódców Państwa Islamskiego rodzą pytanie, czy wizja
przyszłości naszkicowana przez zmarłego w 1981 r. ojca Czesława
Klimuszkę nie urzeczywistnia się właśnie na naszych oczach. Przecież
przewidział już kiedyś m.in. wybór Karola Wojtyły na papieża oraz datę
śmierci Prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda
– Widziałem
żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych, okrągłych
stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy.
Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało
jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia
spotka Włochy. Część buta włoskiego znajdzie się pod wodą. Wulkan albo
trzęsienie ziemi? Widziałem sceny jak po wielkim kataklizmie. To było straszne – mówił przed ponad trzydziestoma laty o swojej wizji franciszkanin o. KlimuszkoCzy dziś nie wyłania się obraz podobny? Według serwisu fronda.pl owszem. Choć na przepowiednię o. Klimuszki należy spojrzeć w nieco innym wymiarze. Z przechwyconych rozmów i listów członków Państwa Islamskiego ma wynikać, że udający uchodźców terroryści z ISIS przedostają się do Europy na łodziach przemycających nielegalnych imigrantów.
„Libia ma długą linię brzegową rozciągającą się naprzeciw południowych państw krzyżowców, do których można z łatwością dostać się nawet na zwykłych łodziach. Warto pamiętać, że liczba wyjazdów nielegalnych imigrantów z wybrzeża jest ogromna, niższe szacunki mówią o 500 osobach dziennie. Według wielu (nielegalnych imigrantów) z łatwością można przekroczyć punkty kontrolne marynarki i dostać się do miast. Gdyby to choćby częściowo wykorzystać i rozwinąć strategicznie, można by sprowadzić pandemonium na południową Europę. Możliwe jest nawet zamknięcie żeglugi przez branie na cel statków i tankowców krzyżowców” – miał pisać w styczniu 2015 roku w liście pt. „Libia: strategiczna brama dla Państwa Islamskiego” jeden z członków Państwa Islamskiego, Abu Arhim al-Libim.– Dziś jesteśmy na południe od Rzymu. Za zgodą Allaha podbijemy Rzym – mówił w lutym 2015 roku, po dekapitacji 21 Koptów na położonej nad Morzem Śródziemnym libijskiej plaży, zamaskowany żołnierz Państwa Islamskiego. Właśnie w lutym 2015 roku prokuratura w Palermo na Sycylii wszczęła śledztwo w sprawie udających uchodźców terrorystów z Państwa Islamskiego. Mieli oni przedostawać się na teren Włoch właśnie z Libii.
Według Frondy włoskie służby specjalne oceniają, że w każdym transporcie znajduje się średnio kilkanaście osób, które po przybyciu na kontynent szybko „gubią się”, by przeniknąć do działających już w innych państwach komórek. Tak napisał na łamach portalu defence24.pl cytowany przez Frondę Maciej Sankowski.
Na początku marca 2015 roku przebywający na wygnaniu w Kairze kuzyn obalonego libijskiego przywódcy Mu’ammara al-Kaddafiego – Ahmed Kadafi al-Dam – podał, że już w niedługim czasie może dotrzeć przez Morze Śródziemne do Włoch, a później na teren innych państw Starego Kontynentu nawet pół miliona zwolenników ISIS. Czy to oznacza, że Włochy w pierwszej kolejności padną ofiarą ataku?
„Wojna wybuchnie na Południu wtedy, kiedy zawarte będą wszystkie traktaty i będzie odtrąbiony trwały pokój. Rosję zdradzą jej sąsiedzi. Nie, nie my! (…). Ogniste włócznie uderzą w zdrajców. Zapłoną całe miasta. Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestię. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromną falę. Widziałem transatlantyki znoszone jak łupinki… Ta góra wodna sunie ku Europie. Nowy Potop! Zadławi się w Gibraltarze! Wychlupnie do środka Hiszpanii, wleje się na Saharę, zatopi włoski but aż po rzekę Pad. Zniknie pod wodą Rzym ze wszystkimi muzeami, z całą cudowną architekturą… Morze pokryje archiwa, wszystkie dokumenty opatrzone pieczęcią tajności teraz już będą na zawsze utracone (…) Widziałem z bliska ścianę wody idącą na Paryż, była wyższa od wieży Eiffla… Spływając w głąb lądu porywała ludzi, którzy się czepiali poręczy na balkoniku, u szczytu. Wody sunęły straszną potęgą, czułem w nich moc żywiołu, który wszystko zmiecie. Widziałem statki, zanim się wywróciły dnem porośniętym zielono… Kotłował się zwał porwanych dachów, zlizanych autobusów i gęstwa ciał ludzkich, kataklizm zapierający dech. A ja to widziałem jak z balkonu, cały obszar aż po horyzont. Te wody szły przez Niemcy aż tutaj. Sięgnęły Polski. (…) Tu , gdzie my dziś jesteśmy, będzie morze. Woda pokryje mój cmentarzyk. Chyba pan wie, że tu jest depresja? Z Kaszubii zostanie kilka wysepek. (…) Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej. Italia najwięcej ucierpi. To Europę naprawdę zjednoczy. Ubóstwo zbliża (…) Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhonorowana wysoko, jak żaden kraj w Europie (…) Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym” – mówił o swojej wizji o. Klimuszko.
Kościół oficjalnie nigdy nie odniósł się do wizji o. Klimuszko. Czy wizjoner miał na myśli prawdziwy potop, czy raczej zalanie Europy przez przybyszów? Nigdy się pewnie tego nie dowiemy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)