piątek, 1 kwietnia 2016

PIŁSUDSKI W KALISZU-POLACY SĄ NARODEM IDIOTÓW

PIŁSUDSKI W KALISZU-POLACY SĄ NARODEM IDIOTÓW




Są to słowa Józefa Piłsudskiego wypowiedziane podczas przemówienia na zjeździe legionistów w Kaliszu 7 sierpnia 1927 r. Nie jest to wypowiedź dosłowna. Cytat został skrócony z wypowiedzi: < Wytworzyłem całe mnóstwo pięknych słów i określeń, które po mojej śmierci zostaną, a które naród polski stawiają w rzędzie idiotów>. Wypowiedź Piłsudskiego funkcjonuje w świadomości historycznej Polaków obok innych najważniejszych powiedzeń w historii Polski: „Mieczów ci u nas dostatek, Polak potrafi, Mydlenie oczu, Polacy zaczęli, niech Polacy kończą, Cukier krzepi itd.”


Piłsudski nie uważał Polaków za idiotów, za naród głupców. Zbitka językowa „Polacy są narodem idiotów” została ukuta przez przeciwników politycznych komendanta i ludzi niechętnych ówczesnej polityce II Rzeczpospolitej. Jak podaje Leksykon polskich powiedzeń historycznych( Kraków 1999 r.):„Marszałek zdawał sobie sprawę z tego, że piękne i gładkie powiedzenia, których był autorem, nie pomogą w rozwoju kraju i nie stanowią najlepszej reprezentacji osiągnięć Polski niepodległej.”


Komendant przybył w 1927 r. do Kalisza na zjazd legionistów. Była to trzecia jego wizyta w grodzie nad Prosną. Pierwszy pobyt Piłsudskiego w Kaliszu miał miejsce 25 maja 1919 roku. Jak podaje w jednym ze swoich tekstów Władysław Kościelniak, nosił on nazwę "spotkanie trzech Józefów": Józefa Piłsudskiego, Józefa Hallera i Józefa Dowbor-Muśnickiego. Spotkanie odbyło się w pociągu i dotyczyło zjednoczenia wojsk polskich pochodzących z trzech zaborów.


Po raz drugi marszałek przebywa w Kaliszu 15 maja 1921. Wręczył wtedy sztandar 29 pułkowi Strzelców Kaniowskich. Wydarzenie miało miejsce na tzw. Łęgu tynieckim, gdzie odbył się przegląd wojska. W uroczystości wzięły udział oprócz 29 pułku Strzelców Kaniowskich, 25 pułk Artylerii Lekkiej oraz Pułk Kawalerii. W czasie tego pobytu marszałek zwiedził Kaliskie Towarzystwo Wioślarskie (przepłynął nawet łódką po Prośnie) oraz obóz ukraiński w Szczypiornie.


Piłsudski dotarł do Kalisza 6 sierpnia 1927 r. w związku z kolejnym dorocznym zjazdem Związku Legionistów Polskich. Z wizytą zostały połączone obchody dziesięciolecia internowania legionistów w Szczypiornie. Marszałek miał być obecny na poświęceniu pomnika Legionistów w Szczypiornie, które miało miejsce dzień później. Z uwagi na bezpieczeństwo, ponieważ zaczęły się rozruchy robotników w mieście, do Szczypiorna pojechała jedynie żona z dziećmi. Piłsudski pozostał w Kaliszu. Istnieje jeszcze jedna przyczyna, w związku z którą do Szczypiorna nie dotarł. W trakcie odwiedzin obozu w Szczypiornie w maju 1921 r. zwrócił się do umieszczonych tam po traktacie Ryskim żołnierzy ukraińskich: „Ja was przepraszam, panowie, ja was przepraszam.” W obozie znajdowali się żołnierze ukraińscy armii generała Petlury, którzy walczyli ramię w ramię z Polakami przeciwko bolszewikom. Nie wszystkie wspomnienia związane ze Szczypiornem były miłe dla komendanta.


7 sierpnia 1927 roku uchwałą Rady Miejskiej przyznano Piłsudskiemu honorowe obywatelstwo miasta Kalisza. Władze Kalisza z prezydentem Mieczysławem Szarrasem przygotowały się na tą wizytę. Honorowy gość zwiedził w salach kaliskiego ratusza wystawę pamiątek legionowych, z obrazami L. Wyczółkowskiego, W. Kossaka, L. Gottlieba i J. Fałata. Następnie odbyło się przyjęcie w magistracie. W pamiętnym przemówieniu wygłoszonym w tym samym dniu mówił o roli obcych agentur podczas I wojny światowej. Wspomniał, że nikt wtedy nie wierzył w odzyskanie niepodległości oprócz legionistów.
Sam tekst Piłsudskiego o idiotach został wzięty z szerszego kontekstu wypowiedzi: ”Powiadam, zaliczam to do cudów swej pracy, że w tak dzikim chaosie wybrnąć mogłem, zmuszając Polskę do postawienia pierwszych swych kroków jako państwo. Całe moje przeświadczenie, które z tamtych czasów wyniosłem, było nie inne, jak to, że istnieje olbrzymia trudność doprowadzenia jakiejś narady z Polakami do końca. Męcząca to praca tak dalece, że wytworzyłem całe mnóstwo pięknych słówek i określeń, które po mojej śmierci zostaną, a które naród polski stawiają w rzędzie idiotów. Tak zniechęciły mnie rozmowy wspólne z dziesięcioma Polakami razem. Jakie cudackie argumenty wytaczano, ażeby zapomnieć o tych argumentach nazajutrz, aby mówić co innego w porównaniu z tym co mówiono wczoraj. Jakie cudackie prawa myślenia wynajdywano, ażeby udowodnić, że ktoś jest tak winny, że trzeba go powiesić, zamiast z nim rozmawiać. Jak ciężko było dojść do jakiegoś rozstrzygnięcia w tej sytuacji, gdy się chciało pracować z innymi.”


Przemówienie zakończył słowami: „Gdy Polska się zaczyna, zaczyna się polepszenie stosunków. My, legioniści, nie jesteśmy wtedy wcale jedynymi Polakami, którzy za Polskę krew otwarcie przelewali. Idzie za nami całe mnóstwo ludzi, tak, że w tej masie płyniemy i nie możemy brać na siebie przedstawicielstwa tej krwi, którą Polacy na polach bitew i w szalonych wysiłkach przelali.
Lecz zwycięstwa nad agenturami nie odnieśliśmy wcale. Agentury jak jakieś przekleństwo idą dalej bok w bok i krok w krok.
(….) Polskę być może czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów- powtarzam- strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”.


Teksty przemówienia Piłsudskiego opublikowane w ówczesnej prasie różnią się między sobą dość znacznie, ponieważ żaden z nich nie był przez Piłsudskiego autoryzowany. W „Pismach zbiorowych Józefa Piłsudskiego” z 1937 r., wydanych przez instytut jego imienia, oparto się na stenogramie znalezionym „w papierach” Józefa Świtalskiego. Tekst z „Monitora Polskiego” z dnia 8 sierpnia 1927 r. oparto na tym właśnie stenogramie.


W Kaliszu znajdują się ślady po pobytach Piłsudskiego. W parku miejskim rośnie dąb zasadzony jego ręką. Szkoła podstawowa Nr. 22 nosi imię marszałka. W 2006 r. przemianowano jedną z kaliskich ulic na ulicę jego imienia. Biegnie ona od ronda NSZZ „Solidarność” przez most nad Prosną do ul. Cypriana Godebskiego. 15 maja 2011 r. na Placu Świętego Józefa dokonano odsłonięcia tablicy pamiątkowej upamiętniającej zniszczony przez hitlerowców w 1940r. pomnik z nazwiskami poległych żołnierzy 29 Pułku Strzelców Kaniowskich.


czyt dalej
http://forum.gazeta.pl/forum/w,175,138091721,138091721,Pilsudski_w_Kaliszu.html

wtorek, 29 marca 2016

piorin

https://piorin.gov.pl/sygn/php/rpowiat.php?kod=POKA


Dzisiaj jest 29-marzec-2016

PAŃSTWOWA INSPEKCJA OCHRONY ROŚLIN I NASIENNICTWA

Internetowy System Sygnalizacji Agrofagów


Województwo wielkopolskie
Powiat Kalisz

wtorek, 22 marca 2016

Piaśnica zapomniany polski Katyń

 Obejrzałem ostatnio film o zbrodni w Piaśnicy.


 ciała pomordowanych

Wg wikipedii 
patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Pia%C5%9Bnicy

Zbrodnia w Piaśnicy – szereg zbiorowych egzekucji przeprowadzonych przez okupantów niemieckich w lasach piaśnickich w pobliżu Wejherowa.
Masowe egzekucje w Piaśnicy rozpoczęły się pod koniec października 1939 i były kontynuowane do początków kwietnia 1940. Stanowiły element tzw. akcji „Inteligencja”, a ich wykonawcami byli funkcjonariusze SS oraz członkowie paramilitarnego Selbstschutzu. Historycy oceniają, że ofiarą ludobójstwa dokonanego w lasach piaśnickich padło od 12 tys. do 14 tys. ludzi. W gronie ofiar znaleźli się liczni przedstawiciele polskiej inteligencji z Pomorza Gdańskiego, a także osoby narodowości polskiej, czeskiej i niemieckiej przywiezione z głębi Rzeszy. Piaśnica stanowi największe, po KL Stutthof, miejsce kaźni ludności polskiej na Pomorzu w okresie II wojny światowej. Nazywana jest czasem „pomorskim Katyniem” lub „Kaszubską Golgotą”.Piasnica 1



 Ze względu na akcję zacierania śladów zbrodni przeprowadzoną przez Niemców w 1944 roku, jak również z powodu zniszczenia lub wywiezienia dokumentacji zbrodni piaśnickiej, wciąż nieznana pozostaje dokładna liczba pomordowanych, ich dane osobowe, a także liczba zbiorowych mogił.
 Śledztwa oraz badania naukowe prowadzone w Polsce po zakończeniu wojny pozwoliły zidentyfikować jedynie kilkaset ofiar Piaśnicy. Stosunkowo najwięcej informacji udało się uzyskać na temat zamordowanych tam polskich więźniów politycznych. Do 2009 roku ustalono nazwiska 852 ofiar; pochodzących z Gdyni, Wolnego Miasta Gdańska oraz z miejscowości leżących w granicach ówczesnych powiatów: morskiego, kartuskiego i kościerskiego[d][79]. Polscy historycy przyjmują zazwyczaj, że w lasach piaśnickich zamordowano ok. 2000 mieszkańców Wybrzeża.
 piaśnica 3


W gronie zamordowanych mieszkańców Wybrzeża znaleźli się przedstawiciele wszystkich warstw polskiego społeczeństwa, zaangażowani w latach międzywojennych w działalność polityczną, społeczną, oświatową, kulturalną, religijną oraz sportową. Szczególnie ciężkie straty poniosło zwłaszcza duchowieństwo katolickie, nauczycielstwo oraz członkowie administracji państwowej i samorządowej[80]. W Piaśnicy ginęli również działacze polonijni[81] oraz pracownicy PKP[82] z Wolnego Miasta Gdańska. Miały także miejsce przypadki mordowania polskich jeńców wojennych (celem zachowania pozorów przestrzegania Konwencji Genewskiej zwalniano ich z niewoli, a następnie już jako „cywilów” zatrzymywano i likwidowano). Znane jest nazwisko jednej z takich ofiar – podoficera Pawlaczyka (obrońcy Helu)[5][83]. Ponadto w gronie ofiar Piaśnicy znalazła się niewielka grupa dorosłych i dzieci narodowości żydowskiej[e]. Represje dotknęły nawet miejscowych Niemców. W Piaśnicy został zamordowany Franz Lidzbarski, bogaty niemiecki przedsiębiorca budowlany z Wejherowa, który był aktywnym działaczem mniejszości niemieckiej w Polsce, lecz dał się poznać jako przeciwnik nazizmu[56]. Zginął tam także Arthur Knack, rolnik narodowości niemieckiej zamieszkały w Połczynie, zadenuncjowany przez miejscowych volksdeutschów[84].
 

O wiele więcej trudności nastręcza historykom identyfikacja ofiar przywiezionych z głębi Rzeszy. Do dziś nie udało się odszukać w archiwach niemieckich imiennych list zamordowanych. O skali akcji eksterminacyjnej świadczy jedynie liczba i wielkość odkrytych w Piaśnicy mogił. Z kolei pochodzenie ofiar udało się naświetlić dzięki zeznaniom polskich kolejarzy obsługujących w latach 1939-1940 stację kolejową w Wejherowie. Mimo surowych zakazów władz niemieckich zdołali oni nawiązać kontakt z pasażerami „wagonów specjalnych” i ustalić, że wśród ofiar przywożonych z głębi Rzeszy przeważały polskie rodziny robotnicze, które w latach międzywojennych wyjechały z Polski do Niemiec w celach zarobkowych. Po wojnie odkryto, że we wrześniu i październiku 1939 niemieckie władze policyjne przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę akcję internowania przebywających na terenie Rzeszy obywateli polskich, jak również obywateli niemieckich narodowości polskiej (uznanych za niebezpiecznych dla państwa). Placówki Gestapo otrzymały następnie polecenie usunięcia tych ludzi z terytorium Rzeszy w terminie do końca marca 1940 roku. Jeden z obozów dla „wrogich cudzoziemców”, znajdujący się w Norymberdze, został rozwiązany w dniu 31 października 1939, czyli w momencie, gdy do Piaśnicy zaczęły nadchodzić pierwsze transporty z głębi Rzeszy[85]. Pociągi z internowanymi polskimi migrantami przyjeżdżały do Wejherowa z Saksonii, Westfalii, Meklemburgii, Rostocku i innych regionów Niemiec[86]. Ludzie ci byli przywożeni na miejsce straceń pod pozorem zakwaterowania w „domu wypoczynkowym w Piaśnicy” (niem. Erholungsheim Piasnitz) lub w obozie przesiedleńczym w Krokowej[45]. W celu zatuszowania zbrodni mordowano całe rodziny. Ofiary pochodzenia niemieckiego były natomiast związane z opozycją antyhitlerowską (np. komuniści, socjaldemokraci). Niektórzy z zamordowanych Niemców zostali uprzednio zwolnieni z obozów koncentracyjnych. Informacja o tym, że ludzie ci byli mordowani w Piaśnicy pojawiła się podczas procesu Kurta Eimanna (Hanower, rok 1968). Niemieccy sędziowie nie rozwinęli jednak wówczas tego wątku[87]. Nieznane są motywy kierowania do Piaśnicy rodzin czeskich.
Niewiele informacji udało się także uzyskać na temat zamordowanych pacjentów niemieckich zakładów psychiatrycznych. Podczas procesu Kurta Eimanna została przedstawiona lista zawierająca 900 nazwisk osób psychicznie chorych, które przywieziono na stracenie do Piaśnicy. Eimann przyznał się wówczas do zamordowania w Piaśnicy około 1200 chorych[55]. Informacja o zamordowaniu 1220 „umysłowo chorych z Rzeszy” znalazła się także w raporcie starosty Lorenza ze stycznia 1940[88]. Prawdopodobnie owa liczba była jednak zaniżona. W sporządzonym w grudniu 1939 roku raporcie nt. „dokonań” jednostki Eimanna mowa była bowiem o 1400 zamordowanych[89]. Ponadto w czterech szpitalach psychiatrycznych, z których przywożono ofiary na stracenie do lasów piaśnickich, znajdowała się w tym czasie większa liczba pensjonariuszy. Z tego powodu Elżbieta Grot i Barbara Bojarska szacowały liczbę zamordowanych pacjentów na ok. 2000[78][90]. Nazwiska tych ofiar są nadal nieznane historykom i opinii publicznej.
 Piaśnica 4

niedziela, 13 marca 2016

Drezno

 wg wikipediiTyDresden20050921i0636.jpg
Doszczętnie zniszczone w czasie II wojny światowej i odbudowane tylko częściowo miasto posiada, pomimo swojej długiej i bogatej historii, niewielką część dawnej historycznej zabudowy. Do najważniejszych odbudowanych zabytków należą:

Lądek Zdrój

 
Most św. Jana
Pomimo ponad 750-letniej historii miasta, zabytków z początku istnienia miasta w Lądku nie znajdziemy. Najstarszym z zachowanych w dobrym stanie jest kamienny most na rzece Białej Lądeckiej budowany w 1565 roku z kamienia łamanego na zaprawie wapiennej. Most nosi imię św. Jana z uwagi na to, że na balustradzie znajduje się barokowa kamienna rzeźba patrona mostów i od powodzi św. Jana Nepomucena z 1710 r. - dzieło Michała Klahra.